środa, 20 czerwca 2012

Sonet, modlitwy, wieczory...

Aby nie zaniedbywać bloga, przedstawię wam w pigułce formę wiersza jaką jest sonet (często nazywany "najmniejszym z poematów", "małym poematem"). Otóż, bez smarowania i ględzenia, jest to kompozycja składająca się z 14 wersów, 4 strof, gdzie dwie pierwsze mają po 4 wersy (w których znajduje się przedstawienie tematu), a dwie ostatnie kryją w sobie pewną refleksję podmiotu lirycznego. Forma ta ukształtowała się całkowicie we Włoszech, w XIII - XIV wieku dzięki, chociażby Dantemu (którego każdy, nawet największy dyletant, zna) jak i Petrarki (twórca sonetów miłosnych, opiewał nimi swą miłość - Laurę). Mógłbym was pomęczyć odmianami tej formy (różnorodność rymów w 3 i 4 strofie CDC DCD, DDC DDC), ale po co? Przejdźmy do konkretów. Dzisiaj mam dla was dwa sonety mego autorstwa, które weszły w  tom "Kontrasty", mianowicie "Modlitwy"(który podoba się znajomemu Kleofasowi :), pozdrowienia dla niego) i  "Wieczory".



Modlitwy

Lubuję uszko do ściany przyłożyć
Na tapet fałdy, szorstkości, zmarszczenia,
Oczy zatrzasnąć, słuchu wyostrzenia
W punkt jeden skondensowany nałożyć.

Drgania, stukoty rozmyte za murem
W jednorakie brzmienie klarowne, składam.
I gdy sens mieszaninie herców nadam,
Pędzą kolejne wiadomości sznurem:

„Przepychacz się zda, japa  łgarstwem syta!”
„Skoroś knur, to żryjże świnio z koryta!” 
„Wstrętne bachory, won mi z domu tego!”

„Podła macocho, krnąbrna, jadowita!”
„…i Ciebie ojcze, niechże szlag powita.”
„Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego.”



Wieczory


Smugą marzenia okraszam fibry promyku,
Co kiełkują koliście obok szachów tarczy,
Koklusz rdzawawych żywic tak namiętnie warczy,
Że  piszę... choć myśli miałem mieć na odwyku...

Na nieba posusze zagubione obłoki
Tęsknoty, a ja niżej, tak tutaj się czuje;
Wokół, pode mną zazdrość ogniwa pudruje,
Wiem, że wszystek pryśnie, będzie strach i powroty.

Acz zataczam kroki rytmem salsy płochliwym,
Trzask lodu, łyk, warga rozwarta, szum przemiły,
Roztargana synestezja wije kolory,

Momentalnie bywam młody, potem znów siwy,
Opity, boski, kapryśny, hardy, leniwy,
Tłusty Bachus pcha się pomiędzy strun wieczory.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz