niedziela, 20 maja 2012

Po wczorajszej imprezie "bezokazjonalnej" raczej dzisiaj nic pulchnego intelektualnie nie wykrzeszę. Ale za to dodam jeden z wierszy, który się znajduje w moim tomie poezji pt. "Kontrasty", o którym była mowa wcześniej. Mój aktualny stan psychiki jest analogiczny.


Zwiedzać

Wybryzgłem w kosmosy- wygnaniec ziemski,
Rafy asteroid, perły gwiezdne, diamenty,
Dość mi było próżnej, ziemiańskiej klęski,
Podróż mi ta marzeń spłaci alimenty.

No i lecę, płonę, cierpki wszechświat dyszy,
Nie dziw, iż się wtula w srebrnych błysków zorze,
Bo pusto tu i brudno, smutno w takiej ciszy,
Brak wschodów, zachodów, jednako w każdej porze.

Mgielne kurze stubarwnych galaktyk,
Dzielnie odgrywają dreszczy akinezję,
Znajome nieznajomych aktorskich praktyk,
Tętnem pyłów wietrznych eksponują finezję.

Minęły stulecia, wszechświat piętrzyć się kończy,
Dalej nicość- zbiegają się wszystkie ganki,
Oko wytężam- tchnieniem reszty kończyn-
-A tam Bóg… świat tworzy dla swej kochanki…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz